Młodzież pisze

W biografiach pisarzy, poetów podstawową informacją jest data literackiego debiutu. Wychodząc ku potrzebom naszej młodzieży - przyszłych literatów i poetów oddajemy im miejsce na stronach szkoły - miejsce na literacki debiut. Piszącym życzymy powodzenia, czytelnikom miłej lektury. 

Kobiety w Somalii

Obyczaje związane z daną kulturą towarzyszą nam przez całe życie. Katolicy na znak chrztu są polewani wodą święconą. Gdy poznajemy osobę z którą chcemy spędzić resztę życia, bierzemy z nią ślub. To zaledwie kilka z licznych tradycji obecnych w europejskim świecie. Wprowadzają nas one w różne etapy życia. Podobnie jest na innych kontynentach, jednak niektóre obrzędy wzbudzają w nas obrzydzenie i niedowierzanie. Do napisania tego reportażu zainspirowała mnie biografia somalijskiej modelki i pisarki Waris Dirie.

 

Znajdujemy się w Somalii zajmującej północno-wschodnią część Afryki. Losy mieszkanek Półwyspu Somalijskiego od najmłodszych lat różnią się od naszych. Dziewczynki są traktowane gorzej niż chłopcy. Przemoc fizyczna i psychiczna to niemal kobieca codzienność. Przerażający obyczaj obrzezania młodych Somalijek, który odbywa się przed 8 rokiem życia, jest żywo kultywowaną tradycją. Kontrowersyjny rytuał polega na usunięciu łechtaczki, warg sromowych i skóry ze ścianek pochwy. Pozostawiony otwór umożliwia tylko wydalanie moczu i krwi menstruacyjnej. Narzędziami służącymi do przeprowadzenia tego zbiegu są niewysterylizowane przedmioty takie jak szkło, żyletka ostatecznie nawet kamień. Znieczulenia nikt nie stosuje. Cierpienie, jak wspomina Waris Dirie, jest elementem obrzędu i bardzo często towarzyszy kobietom do końca życia.

 

Kolejnym traumatycznym doświadczeniem dziewczynek w wieku 13-15 lat jest sprzedawanie ich obcym mężczyznom. Zostają oderwane od rodziny i bliskich, stają się własnością obcych ludzi.

 

Uważam, że życie somalijskich kobiet jest okrutne. Nie zasługują na takie traktowanie. Dlatego powinno być jak najwięcej organizacji, które zapewnią im bezpieczeństwo oraz respektowanie praw człowieka. Chciałabym, aby kobiety które na co dzień mają kochającą rodzinę, zechciały wspomagać te instytucje.

Karolina Baran 2B

„Dzikie” psy

Ukarać psa

Moją ciocię często nazywamy „psią mamą”. Uwielbia te zwierzęta. Niedaleko jej bloku mieszkają zaniedbane psy, które często dokarmia.

- Kiedyś jak zwykle dałam Miśkowi jeść i chciałam go pogłaskać, a ten ugryzł mnie w rękę – wspomina.

Ciocia pojechała do szpitala, a potem poszła zgłosić pogryzienie na policję, żeby zabrali psa na obserwację.

-Tam usłyszałam, że chcę tylko ukarać psa.

Mimo wszystko zwierzak był na obserwacji. Miesiąc temu wrócił - jest zdrowy - ale tak jak wcześniej biega po okolicy, szukając jedzenia.

- Gdy teraz o tym myślę, sądzę, że to ja wykonałam zbyt gwałtowny ruch i Misiek się przestraszył. Zazwyczaj jest bardzo potulny - powiedziała ciocia.

 

Niemądrzy ludzie

Moi znajomi wypuszczają na ulicę ogromnego psa „żeby sobie pobiegał”. Jest on co prawda bardzo łagodny, ale na sam jego widok starsza pani mogłaby dostać zawału - zapewnia mieszkanka osiedla.

- Mój pies został zagryziony przez innego, większego – dodaje pani Lucyna. - Najgorsze było to, że kiedy krzyczałam do właściciela, aby uwiązał psa, ten tylko się śmiał i mówił:

- On się tylko tak bawi, nic nam nie zrobi.

Na jednym z podwórek widać psa zamkniętego na niewielkiej przestrzeni ograniczonej metalową siatką. Właściciel zapytany przeze mnie, czy wie, że duże psy potrzebują więcej miejsca i dużo ruchu, odpowiada:

- Wypuszczam go do parku, niech sobie biega.

Na zarzuty że bije psa, dziwi się:

- Nie wiem dlaczego ludzie wyprawiają takie ceregiele, kiedy ktoś uderzy psa. Jak mu się należy to go biję, przecież musi wiedzieć, kogo ma słuchać.

Kilkanaście metrów dalej na zarośniętym, brudnym podwórku znajdującym się na końcu ulicy, widać kilka zaniedbanych szczeniaków.

- Jak ludzie mogą być tak nieczuli? - dziwi się pani Kowalska.

 

Dzicy ludzie

Jest wiele zgłoszeń dotyczących złego traktowania psów. Na szczęście policja nie bagatelizuje tego zjawiska i reaguje na każde zgłoszenie. Niestety, nadal znajdują się ludzie, którzy, pomimo licznych akcji potępiających okrucieństwo człowieka wobec zwierząt, nie biorą sobie tego problemu do serca. Świadczą o tym kolejne doniesienia prasowe o bestialskim zachowaniu w stosunku do czworonogów. Zadajmy sobie zatem pytanie: dzikie psy czy dzicy ludzie?

Natalia Piotrowska 2B

Wiersz napisany po spotkaniu "Archipelag Skarbów"

Ola i Tomek

W jednej są klasie

Ona jest piękna,

Lecz on kocha Kasię.

Jednak tak się zdarzyło,

Że n pewnej imprezie,

Tomek wziął za Kasię,

śliczną Olę w dresie.

Tomek już podpity

nie widział różnic

Ola chcąc się bawić,

nie wyjawiła mu nic

I tak sobie tańcząc, pijąc i się bawiąc

Skończyli w łazience,

wzajemnie się dotykając.

Tydzień po imprezie

nie bacząc na uczucia Kasi

Tomek opowiadał kolegom, jak świetnie się zabawił.

Kasia poczuła się strasznie

Słowa te słysząc.

niebieskiej koszuli wygarnęła mu wszystko

"Nie pozwalam Ci mnie dotykać, więc poszedłeś do Olki?"

Tomek poczuł się jak idiota i nie wiedział co robić.

Dotykając bluzki

Kasia rzekła mądrze:

"Użyj może rozumu"

W miłości nie liczy się tylko (zaspokajanie)

seksualnych potrzeb.

Ania Mazurek IIA

Moje 100%

Kolarstwo to moja pasja. Kocham to.

 

Już zaczynając wyścig, w ustach delektuję się smakiem zwycięstwa. W powietrzu czuję smak rywali. Moje nogi są niczym tłoki formuły 1. Jednak nie za darmo... 

 

Zdobyłem to setkami morderczych treningów, wychodząc daleko poza strefę komfortu. Pokonując strach, zwiększając kąt zakrętu, myśląc, co zrobię, gdy popełnię na nim błąd…?

 

Lepiej, abym wstał i jechał dalej. W końcu podpisałem pakt z diabłem. W tym sporcie nie ma miejsca na błędy, bo zbyt słono się za nie płaci, a byli już tacy, co przepłacili, robiąc to, co kochają.

 

Mam tu na myśli pokonywanie  przerażających zjazdów przy prędkości 100km/godz.

 

Wyobraźcie więc sobie kolarza zjeżdżającego ze szczytu Alp...

 

Jeśli nie zleciał on w przepaść, to jestem ja !!!

 

                                                                                                                                                      Łukasz Witaszek III A

Czy słowa mogą ranić ?

'' Czy słowa mogą ranić ?''

 

Są słowa, których na co dzień nie zauważamy, które wypowiadamy nie przypuszczając nawet, jak bardzo mogą zranić drugą osobę. Czasami słowo boli bardziej niż zadany cios. Raniąc czynem, rana zagoi się szybko. Raniąc kogoś słowem, blizna w sercu może pozostać na całe życie.

 

 

Najbardziej zdradliwy jest język, który wypowiada niewłaściwe słowa. Za bezmyślnie wypowiadane słowa często żałujemy. Na słowie drugiego człowieka czasami możemy się bardzo zawieść. Słowa, które w prosty sposób możemy zastąpić innymi, łagodniejszymi, w ogóle nie powinny padać. 

 

 

Słowa mogą nie tylko ranić, ale też sprawić przykrość drugiej osobie. Na przykład osobie, której powiesz, że jej nie lubisz, stanie się przykro. Nie powinniśmy ranić innych osób. Zawsze powinniśmy kierować się prawdą. 

 

Szymon Miazek 2B

Dwa światy - dorośli i dzieci

    Świat dzieci i świat dorosłych bardzo się różnią. Wśród dzieci wszystko jest fajne, łatwe i przyjemne. Lecz wśród dorosłych, którzy już niejdno przeżyli, świat wygląda inaczej. Gdy jest się po czterdziestce, ma się pełno obowiązków i trosk. Trudno jest być równie optymistycznie nastawionym do świata jak dziecko.

 

   Dzieci niczego nie odbierają na poważnie, chciałyby tylko się bawić i żartować, w głowie mają tylko zabawki, bieganie, robienie tego, co tylko chcą.  Nie muszą słuchać, bo nikt im nie każe się uczyć, być poważnym, nie muszą myśleć o przyszłości, wykształceniu, zarabianiu pieniędzy i utrzymywaniu rodziny. Mogą być sobą.  Dorośli za to pracują, zamartwiają się, utrzymują rodzinę. Są pod stałą presją, muszą być idealni, zawsze się starać, co jest nie do pomyślenia dla osób w naszym wieku .

 

   Kiedy dorosłych coś przerasta, nie rozmawiają o tym. Zupełnie inaczej  niż dzieci, które o każdym problemie chcą mówić. Przedstawienie różnic między tak odrębnymi światami jak świat dzieci i świat dorosłych jest niesamowicie trudne, wymaga sporo wiedzy, która też czasem  jest nieprzydatna, ponieważ dorośli w skrajnych sytuacjach są jak dzieci, a dzieci jak dorośli. Sądzę, że to dobra cecha, bo każdemu nieraz przydaje się odrobina powagi i odrobina szaleństwa. 

 

                                                                                                                                                  Julia Próchniak  IB

Przyglądanie się światu

      Dzisiaj chcę spojrzeć na świat tak, jakbym widziała go po raz pierwszy. Jest to dla mnie trudne zadanie, ponieważ nigdy wcześniej tego nie próbowałam lub po prostu tego nie pamiętam.

 

     Widzę bardzo wiele kolorów. Przeróżne barwy, odcienie - brązu i błękitu. Widzę roześmiane dzieci. Niby radosny obrazek, ale coś mnie w nim niepokoi. Małe dziewczynki przeklinają, są wobec siebie oschłe i niemiłe. Wydają się być bezdusznymi, małymi potworami.  Chłopcy wyzywają się od "pedałów" i biją się bez konkretnego powodu. Popychają się. Tyle w nich złości... Przecież nie mają więcej niż 9 lat… Co mogło ich aż tak rozwścieczyć ? Czemu panie, które przechodzą obok mnie, się nie uśmiechają ? Nagle cały świat stracił ten dziwny blask. Magia uleciała.

 

     Gdzie ja właściwie jestem ? Siedzę w bibliotece i myślę, po co tu jestem. Moje koleżanki czekają na korytarzu, czemu mnie z nimi nie ma ? Odpowiedź jest prosta: Chcę pobyć sama.  Mam dość tego życia, w którym  każdy się ocenia po wyglądzie i kłamie. Odczuwam smutek z powodu tego, co widzę dookoła. Wszyscy ci ludzie cierpią, lecz każdy na inny sposób. Nie wiedzą, że popełniają błędy, bo nikt im tego nie mówi.

 

     Myślę, że nie tak powinien wyglądać ten świat. Wolałabym, aby było to radosne, pełne śmiechu dzieci, kolorowe miejsce. Niestety, wydaje mi się, że mimo tego, iż obecnie nie ma w Polsce żadnej wojny, to każdy z nas walczy o więcej niż może wygrać. Zatracamy się w tym i żyjemy w smutnym świecie, gdzie cierpimy przez nasze marzenia.

 

                                                                                                                                          Marta Rafał  IB

Czy chciałbyś być koniem?

     W opowiadaniach Sławomira Mrożka odnajduję siebie, a szczególnie w tekście ,,Chcę być koniem”. Widzę tam siebie i wielu innych ludzi, gdyż każdy z nas uważa, że gdyby był inny niż jest, to byłby kimś dużo bardziej znanym i kimś bardziej wyjątkowym.

 

     W rzeczywistości jest zupełnie inaczej, bo gdybyśmy zostali np. koniem, to prawdopodobnie bylibyśmy zwykłym koniem, na zwykłej farmie i wiedlibyśmy zwykłe końskie życie. Nie różnilibyśmy się niczym od innych w stadzie. A gdybyśmy chcieli zdobyć na tym sławę i pieniądze, to jak to zrobić? Przecież zwierzę bez pomocy swojego opiekuna nie może podpisać żadnego kontraktu.

 

     Bo zwierzęta mają łatwiej i trudniej od ludzi. Nie mają obowiązku się uczyć ani pracować, nie muszą zarabiać pieniędzy ani utrzymywać materialnie rodziny. To, co muszą zrobić, to chronić swoje dzieci przed niebezpieczeństwem. Dlatego czasem chciałbym być koniem, aby wieść beztroskie życie, w dobrych warunkach na jakiejś farmie. A jedyne, co miałbym do zrobienia, to bieganie z ludźmi na grzbiecie. Chciałbym przez jakiś czas nie być człowiekiem, ale wiem, że szybko zabrakłoby mi wolności i prawa do decydowania o sobie. Wygląda więc na to, że bycie człowiekiem, to bycie aż człowiekiem.

 

                                                                                                                                       Mateusz Ciupa III A

Czy jesteśmy mieszkańcami szuflady?

          Bardzo często mam takie wrażenie, że jesteśmy tylko pyłkiem na tej ziemi. Ktoś z góry nami kieruje, jest silniejszy i większy niż cała nasza społeczność. Ludzie często myślą, że nie ma żadnej istoty, która byłaby w czymś lepsza od nas. Sądzimy, że jesteśmy ideałami o największej inteligencji, których nikt nie pokona i nie przeżyje.

 

           A może my jesteśmy tylko jakimiś istotami mieszkającymi w czyjejś szufladzie? Nikim ważnym, jak już mówiłam, pyłkiem w naszym wielkim wszechświecie. Tylko czekamy,  jak ktoś nas odkryje i poznamy inny, możliwie lepszy świat.  A co się  stanie potem, tego nikt nie wie, możemy sobie tylko to wyobrażać. Możliwe, że nasi wielcy naukowcy zaczną badać jeszcze raz wszystko, co do tej pory zostało odkryte i zobaczą , że nie da się niczego tak po prostu stwierdzić . Zależymy od siły wyższej , która ma nad nami władzę . I to zapewne ona zarządziła tak, żeby były dwa odrębne światy, które kiedyś ktoś odkryje i połączy, aby stały się jednością.

 

          Może ten drugi świat istnieje tylko w wyobraźni, a może ktoś naprawdę go widział i opisał?  Kładąc się spać, wyobrażam sobie, jakby to było znaleźć się w nowym, lepszym i innym wymiarze. Ale tak naprawdę nikt  nie zna odpowiedzi na to, czy jesteśmy pyłkiem czy całym wszechświatem…

 

                                                                                                                                          Gabi Lasek III A

Czy hobbyści to ludzie szczęśliwi?

 Czy hobbyści to ludzie szczęśliwi?

 

            Czy hobbyści to ludzie szczęśliwi? Oczywiście, że tak! Kiedy mamy jakieś zajęcie, jakąś rzecz, którą lubimy robić i rozwijamy tę pasję, ,,nie marnujemy sobie życia”.
Mając jakieś zainteresowania, poświęcając im czas, spędzając go na tym, co naprawdę lubimy robić, jesteśmy szczęśliwsi. Bo co by było, gdyby żaden człowiek niczym się nie interesował? Gdyby żadna czynność nie sprawiała mu przyjemności? Co wtedy by nam zostało? Siedzenie w domu przed telewizorem, bądź granie na komputerze. Poświęcając się swojemu hobby, jesteśmy ,,lepszą wersją siebie”. Robiąc różne rzeczy, rozwijamy mózg, ale również kształtujemy swój charakter i  zdobywamy konkretne umiejętności.


            Kiedy ludzie naprawdę się czymś pasjonują, niekiedy wiążą z tym swoją przyszłość. Niektórzy w dorosłym życiu wybierają sobie zawód, który jest spełnieniem ich marzeń. Można wtedy powiedzieć, że swoje życie niemal ,,poświęcili” swoim zainteresowaniom. Bo czy gdy ktoś uwielbia śpiewać, będzie czuł się spełniony np. w roli adwokata? Raczej nie. Gdyby jednak został muzykiem, istnieje prawie 100% prawdopodobieństwa, że będzie czuł się spełniony zawodowo.

 

            Sama mam bardzo dużo zainteresowań.. Uwielbiam śpiewać, grać w siatkówkę czy biegać. Dużą ilość wolnego czasu przeznaczam mojemu hobby. Nigdy nie jest to dla mnie czas stracony. Wręcz przeciwnie! Z każdym treningiem, próbą, bądź wieczornym bieganiem czuję wielką radość. Czerpię satysfakcję z tego, co robię. Wygranie meczu, konkursu czy przebiegnięcie kolejnego kilometra naprawdę mnie uszczęśliwia. Nie wyobrażam sobie życia bez pasji.


            Uważam, że mając te zainteresowania, jestem lepszym człowiekiem. Tak więc powtórzę raz jeszcze.  Jak najbardziej uważam, że hobbyści to ludzie szczęśliwi. Każdemu szczerze polecam odnalezienie w sobie swojej pasji  doskonalenie jej.

 

Agata

 

 

 

 

 

Czy hobbyści to ludzie szczęśliwi ?

 

     Każdy człowiek, który posiada pasję i dąży do jej spełniania w stu procentach i na miarę swoich możliwości, jest nazywany hobbystą. Ale czy taka osoba na pewno jest szczęśliwa? Odpowiedź na to pytanie jest naprawdę bardzo, ale to bardzo trudne, ale w większości przypadków usłyszymy ,,Tak, jest szczęśliwa''.


      Hobby może być różne. Począwszy od jazdy konnej, sportów ekstremalnych, śpiewania, a kończąc na nieco spokojniejszych jak na przykład czytanie książek. To ostatnie można zinterpretować na różne sposoby. Książki pochłania się w dużych ilościach w krótkim czasie (od deski do deski ) albo samemu tworzy się swoją wymarzoną historię. Miłosną, fantastyczną, o wampirach, wilkołakach. A może o podróżach w czasie? Mogą to być nawet Igrzyska śmierci - Niech los zawsze Ci sprzyja! Tworzymy bohaterów i własne światy! Możemy zapoczątkować coś zupełnie nowego i oryginalnego!


       To właśnie jest moim hobby. Posiadam na własność czterdzieści książek a komputer jest cały zapełniony najróżniejszymi opowiadaniami, w tym własnymi amatorskimi próbami literackimi. Czy jestem szczęśliwa pielęgnując to wszystko? Owszem. Jak można nie cieszyć się z czegoś, co przynosi nam tyle radochy, dzięki czemu czujemy się lepsi, dowartościowani, zauważeni? Spełniamy w końcu swoje największe marzenia, czyż nie? Możemy się pokazać całemu światu. Tylko niemądry nie cieszy się z takich rzeczy. Niestety... dużo osób nie odnalazło jeszcze tego ''czegoś'', ale niedługo na pewno to zrobią. W końcu każdy chce być wyjątkową wersją siebie. Brak słów w języku polskim, by opisać moją radość, że odnalazłam tę część siebie, że odnalazłam to ''coś'', że odnalazłam swoje hobby. Tak... Hobbyści to ludzie szczęśliwi :).


Sandra

 

 

 

Czy hobbyści to ludzie szczęśliwi ?


    ,,Hobbyści to ludzie szczęśliwi”- w pełni go popieram myśl Goethego, ponieważ mając pasję, hobby jesteśmy spełnieni. Posiadając jakieś zainteresowanie, możemy je w sobie rozwijać. Własnym hobby możemy się z kimś dzielić, odkrywać z tą osobą tajemnice pasji. Dzięki hobby możemy poznać innych ludzi, ich charaktery i zobaczyć nasze zainteresowanie z innej strony. Kiedy jesteśmy na jakimś spotkaniu i jest poruszany temat dotyczący naszego zainteresowania, czujemy się wtedy jak ryba w wodzie, bo możemy z innymi na ten temat dyskutować godzinami. Wtedy też widzimy, jak inni się do tego odnoszą, jak to czują.
     Mając coś, czym się interesujemy jesteśmy szczęśliwi, bo dzielimy się nim z innymi i poznajemy dzięki temu nowych ludzi. Myślę, że przede wszystkim poznajemy wtedy, kim jesteśmy my sami i kim możemy być. Nasze hobby w jakiejś części określa nasz charakter i osobowość. Uważam też, że ludzie bez hobby nie są szczęśliwi, bo nie znają samych siebie.

 

 

Oliwia

 

 

 

 

 

 

 

Jedno życie, jedna walka.

Jedno życie, jedna walka

 

    Anastazja lat 18 - miła, zgrabna blondynka, niebieskie oczy. Lubiła bardzo tańczyć, miała ciało modelki. Mieszkała z mamą i młodszą siostrzyczką Magdaleną. Jej tata zmarł 2 lata temu na raka. Bardzo ciężko było jej się pogodzić z odejściem ojca. Miała dużo wsparcia od najlepszej przyjaciółki Marty. Dziewczyny znały się od dziecka.

    Anastazja miała chłopaka Bartka: wysoki brunet, ciemnooki, dobrze zbudowany. Byli razem rok. Poznali się podczas wakacji, za trzy dni mija ich rocznica. 15.07.14 - ten cudowny  dzień - mówiła dziewczyna w myślach. Mama Anastazji lubiła Bartka, wiedziała że jest fajnym chłopakiem i widziała jak troszczy się o jej córkę. Na swoją rocznicę mieli razem lecieć do Londynu do cioci Bartka. Bardzo się cieszyli na ten wyjazd.

     Anastazja wstała rano i cichutko do siebie powiedziała – Tak, to ten dzień. Pobiegła szybko na dół do kuchni - Hej Mamo! - przywitała ją całusem w policzek i zjadła naszykowane przez nią kanapki. Spytała -A gdzie Madzia?-Wyszła z babcią po zakupy- odpowiedziała mama. Dziewczyna wstała i pobiegła do łazienki, umyła twarz i zęby, uczesała swoje długie blond włosy, nałożyła lekki makijaż. Kosmetyczkę wzięła do pokoju i spakowała ją do walizki. Wyjęła z szafy szorty i topa, ponieważ było bardzo gorąco i założyła je na siebie. Nagle usłyszała, że babcia z Madzią wróciły. Zadzwonił dzwonek do drzwi, spojrzała na zegarek - Już 11 –stwierdziła. Bartek mówił, że przyjedzie po nią o tej godzinie. Zbiegła szybko na dół, otworzyła drzwi i przywitała chłopaka całusem.

    Anastazja pożegnała się z mamą i młodszą siostrzyczką. Właściwie to rzuciła się na nią i przytulała mocno. Jeszcze babcia dała jej pieniążki i też ciepło objęła. W końcu Bartek powiedział - Chodźmy kochanie, bo się spóźnimy na samolot. Chłopak wziął walizki dziewczyny i poszli do taksówki, która czekała przed domem. Minęło 15 minut i byli już na miejscu. Lot trwał 3 godziny. Czekała na nich ciocia Bartka. Przywitali się i pojechali do domu jej samochodem.

Monika

[ Cookies - info ]Oprogramowanie CMS: DragoN-NogarD © ( www: http://nogard.pl )